Sobota rozpoczęła się dla mnie bardzo rano, tak sama z siebie, o 7.30 już byłam na nogach. W piekarniku czekał wystudzony biszkopt, w lodówce dwie masy do tortu. Szybko przygotowałam zaczyn na chałkę. Sobota była dniem urodzin, wszystko musiało być gotowe, przed spotkaniem z jubilatami.
Dobrze, że niczego nie pomieszałam. Na pierwszy ogień poszedł tort truskawkowy inspirowany przepisem Asi z Kwestii smaku.
Składniki:
Na biszkopt (tortownica o średnicy około 23 cm):
6 jajek - oddzielnie białka, oddzielnie żółtka
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki cukru pudru
6 czubatych łyżek mąki pszennej (czyli około szklanka)
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
Do nasączenia:
16 łyżek białego wina wytrawnego
2 łyżki soku z cytryny
4 łyżki chłodnej herbaty
Masa #1:
1/2 słoika dżemu truskawkowego
1/2 kg truskawek pokrojonych w kostkę
Masa #2:
400 g sera mascarpone
100 g serka białego typu Bieluch, Fresk
1/2 słoika dżemu truskawkowego
cukier puder do smaku
250 ml śmietanki kremówki (30%, ja dałam 36%)
Biszkopt: białka ubiłam w misce na sztywną pianę, dodałam do nich szczyptę soli, stopniowo dosypywałam cukier (oba), cały czas miksując. Następnie pojedynczo dodawałam żółtka. Powoli wsypałam mąki (obie) i proszek do pieczenia. Przez ciągłe miksowanie (ale nie na zbyt dużych obrotach) uzyskałam puszystą masę. Przygotowałam okrągłą formę do pieczenia (wysmarowałam ja delikatnie masłem) i wlałam do niej puchatą masę. Wstawiłam do nagrzanego piekarnika. Piekłam w średniej temperaturze (około 220 stopni) ponad godzinę, aż biszkopt urósł i po wbiciu w niego patyczka szaszłykowego wyciągałam suchy patyczek, a nie oblepiony ciastem biszkoptowym. Biszkopt został na całą noc w piekarniku. Myślę, że dobrze, żeby był studzony właśnie w taki sposób - żeby nie wyciągać go nagle z ciepełka.
Wystudzony biszkopt pokroiłam na 3 części. Okruchy pozostawiłam do dekoracji. Przygotowałam nasączenie (wymieszałam wszystkie jego składniki). Każdą część biszkoptu dokładnie nasączyłam.
W garnuszku przygotowałam masę #1. Podgrzałam dżem i wrzuciłam do niego pokrojone w kostkę truskawki. Masę wystudziłam i rozsmarowałam na górze każdego z biszkoptowych blatów.
W misce przygotowałam masę#2. Ubitą śmietankę wymieszałam z serkiem mascarpone, białym serkiem, dżemem, cukrem. Gotową masę rozsmarować na masie #1. Troszkę masy zostawić dla rozsmarowania na boki tortu.
Trzy biszkoptowe blaty złożyć jeden na drugi. Resztką masy #2 wysmarować boki tortu. Tort ubrać truskawkami, biszkoptowymi okruchami, czekoladowymi listkami czy jak kto lubi.
U mnie wyszedł tak.



Moja sobota nie skończyła się na gotowaniu. Razem z przyjaciółmi wyskoczyliśmy na Mariensztat, na kiermasz książek i gazet.


Fajnie, że na takich imprezach myśli się też o najmłodszych.

Sobota obfitowała, jeszcze w wiele atrakcji: rozrywkowo-jedzeniowych. Ale o tym już w kolejnych wpisach.
No moja droga, a ja już się za Tobą stęskniłam! Dobrze, że powracasz i to w jakim stylu - z TAKIM TORTEM! Mniam! Jeśli jeszcze po tym zagniatałaś chałkę, to podziwiam.
OdpowiedzUsuńZazdroszczę ogromnie tego kiermaszu! Sobota musiała minąć cudownie! Moja też była niezwykle udana:)
Pozdrowienia!
wiesz..piękny tort.
OdpowiedzUsuńDziewczyny. Miałam okazję poczęstować się tortem Pauliny. Coś wspaniałego!!!!!! Aż głupio było mi prosić o 3. dokładkę :)
OdpowiedzUsuńI chałka też była najsmaczniejsza na świecie!
OdpowiedzUsuńJeju jaki PIĘKNY:) Apetyczny, pyszny, cudowny...
OdpowiedzUsuńUwielbiam torty z truskawkami i zazdroszcze Natalii każdego kawałka:)