Do rzeczy. W niedzielę postanowiłam zrobić chałkę - ot taką małą zwykłą chałkę - dla dwóch osób. Przepis podpatrzyłam u Anny-Marii. I mimo że Anna-Maria odsyła do Sweet art, jeśli chodzi o zaplatanie, to ja stwierdziłam, że przecież umiem i ze wszystkim dam radę.
Przepis na chałkę podaję za Kucharnią:
Składniki:
na ciasto:
500 g mąki - dałam troszkę więcej
łyżeczka soli
7g suszonych drożdży lub 30g świeżych drożdży (lub 7g suszonych)
1 łyżka cukru
2 jaja
3 łyżki cukru
200 ml mleka
40 g masła
na kruszonkę :
40 g mąki
25 g masła
1,5 łyżki cukru
dodatkowo :
1 żółtko
1 łyżka mleka
Mąkę wymieszałam w misce z solą. Drożdże rozpuściłam z łyżką cukru i 3 łyżkami mleka - odstawiłam na 10-15 minut - jak zwykle, żeby ruszyły. Jajka wymieszałam z cukrem. Masło roztopiłam i wymieszałam z mlekiem. Wszystkie składniki wlałam do mąki. Ciasto wyrabiałam około 20 minut. Ciasto odłożyłam do miski na 1,5 godziny, aby sobie wyrosło i wyrosło. Odgazowałam ciasto - wbijając w nie pięść kilkakrotnie. Podzieliłam ciasto na 5 części i uformowałam z nich wałeczki do warkocza. I tu zaczęły się schody z zaplataniem. Trzeba było zaplatać z trzech, a nie z pięciu. I tak sobie myślałam nad tą chałką, że dobrze, że nie mam córki, bo by mi dała popalić za takie cuda na głowie. Ale udało się.

DOKŁADNA INSTRUKCJA ZAPLATANIA JEST NA STRONIE SWEET ART!
Zaplecioną chałkę przełożyłam do blaszki i odstawiłam do wyrośnięcia na 1 godzinkę. Moja chałka podwoiła albo nawet potroiła swoją objętość. Posmarowałam ją żółtkiem rozbełtanym z mlekiem i posypałam kruszonką. Piekłam w temperaturze 190 stopni przez 30 minut.

Wyszła cudna - ale wielka! Prezentuje zdjęcie w blaszce. Jem ja do dziś - posmarowaną masłem ze szklanką mleka. Bardzo polecam!

chała. proste :P
OdpowiedzUsuńPaulina! Piękna wyszła! Cieszę się, że Cię zachęciłam. A sploty fajowe - kto mówi, że warkocz musi być od linijki prosty. W oryginalności siła! Najważniejsze, że smakuje:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Skądś to znam ;) Ja też jestem w gorącej wodzie kąpana i zdarza mi się nie czytać instrukcji do końca. Ale, tak czy siak, chałka zawodowa!
OdpowiedzUsuńA tam odrazu chała! Piękna zgrabna chałeczka :)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że smakowała ;-)
OdpowiedzUsuńTeż znam to roztrzepanie ;-) Ale jakoś zawsze mimo tych drobnych wpadek, wszystko pięknie wychodzi, prawda? ;-)
zaplotłaś po swojemu.. pięknie. wczoraj miałam ochotę na lekko słodką chałkę..
OdpowiedzUsuńMort - zawsze można liczyć na rodzeństwo :P
OdpowiedzUsuńAnno-Mario - już mam zamówienia na chałkę wg. Twego przepisu - jeszcze raz wielkie dzięki.
Lisko - dzięki.
Asiu - chyba do chałeczki to jej dużo brakuje ;), a i muszę zapytać: Jak/czy się zmieni Twój podpis?
Goś - następnym razem będę czytać- przecież tak pięknie i prosto to opisałaś.
Asiejko - na chałkę zapraszam.
Serdeczności.
Uwielbiam chałki! Ale nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby spróbować upiec samemu, teraz nabrałam chęci :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)