
Wczoraj pisałam, że nie widziałam początku robót w celu ustawienia nowych latarni. Dziś zwracam honor- na odcinku od Szwedzkiej do Czynszowej są namalowane niezbędne do wymiany znaczki, w kolorach pomarańczowym i różowym- bardzo przyjemnie, zwłaszcza dlatego, że niosą ze sobą cudowną perspektywę oświecenia.
A w drodze powrotnej spadł deszcz - ciepły wiosenny deszcz. Zmokłam ja, mój mąż, zakupy, moje okulary przeciwsłoneczne i kebab mojego męża.
No i przez tego kebaba, kupionego przy supermarkecie dziś na obiad była tylko zupa. A konkretniej zaostra zupa-krem z dyni z grzankami.
Składniki:
wywar warzywny - może być z dodatkiem kawałka kostki rosołowej
2 marchewki
1 mała czerwona cebulka
400 g dyni
chili w proszku
sól
pół łyżeczki cukru
śmietana
Wywar gotuję, wrzucam do niego marchewki pokrojone w plasterki. Na patelni, na oliwie podsmażam pokrojoną w kosteczkę cebulę i drobno pokrojoną dynię. Dodaję sól i chili. No właśnie - to nieszczęsne chili - sypnęłam na oko. I słabe to moje oko, bo gdyby nie śmietana to by nie dało się zjeść. Z chili trzeba uważać. Wszystkie warzywa z patelni wrzucam do wywaru z marchewkami i gotuję aż dynia i marchewka będą miękkie, dodaję cukier jeśli potrzeba. Wtedy zatrudniam blender i miksuję przestudzoną zupę na krem. Dodaję śmietany do smaku. U mnie przez chili potrzebowałam bardzo dużo śmietany :)
Podałam z grzankami z piekarnika, bo nigdzie nie mogłam kupić dziś groszku ptysiowego.

coś musisz z oświetleniem przy zdjęciach zrobić, bo średnio to zdjęcie wyszło :)
OdpowiedzUsuńChwila. Chwila. Paulino myślałam, że dynię kupiłaś już jakiś czas temu. To znaczy, że tak długo dynia zachowuje świeżość?
OdpowiedzUsuń