Kilka tygodni temu Anna-Maria zaproponowała wspólne pieczenie chleba "w ciemno". Początkowo nikt nie znał dnia ani godziny, ani tym bardziej tego, jaki będzie to chleb.
Zanim powiedziałam, że upiekę zaproponowany chleb długo się zastanawiałam. Wtedy nie miałam jeszcze pojęcia o zakwasie, opiece nad nim i wyrabianiu, kształtowaniu i pieczeniu chleba. Na szczęście udało mi się zrobić swój zakwas i upiec pierwszy chleb zanim Kucharnia wybrała przepis.
Recepturę dostałam mailem z informacją, że pieczemy, na całym świecie od wieczora w piątek, 5 kwietnia, aż do poniedziałku, 8 kwietnia, tak by każdy znalazł chwilę na swój chleb. Od tej pory tylko przebierałam nogami, kiedy przyjdzie wybrany weekend.
Jeszcze w nocy z piątku na sobotę, po babskim wieczorze w wyśmienitym towarzystwie, odmierzyłam zakwas i inne składniki by przygotować bigdę, czyli zaczyn.
Wytrawny chleb z czekoladą od Kucharni lub jak ktoś woli Pain al Cioccolato
Podaję przepis, który dostałam od Anny-Marii - moje uwagi i lekkie zmiany na szaro.
Etap I - przygotowanie zaczynu, czyli tzw. biga
Biga:
28 g aktywnego zakwasu
1/4 szklanki (32g) mąki chlebowej
18 g wody w temperaturze pokojowej
Wszystkie składniki naturalnego zaczynu (bigdy) wymieszać razem, aby dokładnie się połączyły. U mnie była to dość gęsta masa.
Umieścić bigę w misce i nakryć folią kuchenną. Odstawić w temperaturze pokojowej na ok. 8 godzin (najlepiej zrobić to późnym wieczorem, aby rano mieć gotowy do pracy zaczyn). Zrobiłam bigdę późnym wieczorem ale zanim wstałam to okazało się, że minęło około 10 godzin.
Etap II - wyrabianie ciasta właściwego
cała biga (zaczyn przygotowany 8 godzin wcześniej)
3 szklanki (ok. 393 g) mąki chlebowej
1 1/8 (248 g) wody
4 łyżki (71 g) miodu
1 łyżka ekstraktu waniliowego - zapomniałam o tym punkcie
4 łyżki (25 g) kakao - dałam 20 g
1/4 łyżeczki drożdży instant
1 łyżka soli
78 g chipsów czekoladowych (inaczej łezki czekoladowe, dropsiki czekoladowe) - tu u mnie duża zmiana dałam 9 drobnopokrojonych kostek gorzkiej czekolady z solą.
Wszystkie składniki - z wyjątkiem czekolady - zagnieść razem, aby dokładnie się połączyły (używając miksera, wyrabiać na średnich obrotach) i aby gluten się uwolnił. Wyrabiać ok. 8-10 minut. Zagniatałam ciasto ręcznie przez około 15 minut. Odstawić na 5 minut, aby ciasto "odpoczęło", a następnie dodać dropsy czekoladowe (pokrojoną czekoladę) i dokładnie zagnieść - ok. 1 minuty.
Przełożyć ciasto do dużej, lekko natłuszczonej misy, nakryć folią i odstawić do wyrośnięcia na ok. 2 godziny (powinno być ładnie wyrośnięte, czasem zajmie to mniej czasu, czasem trzeba dać ciastu czas i cierpliwie poczekać dłużej). Moje ciasto rosło 4-5 godzin.
Wyrośnięte ciasto przełożyć na lekko oprószony mąką blat i podzielić na 2 części (jeśli chcecie więcej mniejszych chlebów, można podzielić inaczej), każda po ok. 454 g. Każdą z części uformować na kształt kuli i odstawić, by odpoczęły na kolejne 30 minut.
Po tym czasie nadać ciastu pożądany kształt - podłużnego lub owalnego bochenka, jak kto woli. Przełożyć do koszyka do pieczenia lub formy - w zależności od tego, w czym chleb będzie pieczony. Polecam nie piec w formie, a pięknie uformować kształtne bochenki.
Koszyk powinien być wyłożony ściereczką oprószoną mąką, a forma wysmarowana olejem i oprószona - najlepiej otrębami. Odstawić do końcowego wyrastania na 2,5 godz. - 3 godz. Chleby powinny ładnie wyrosnąć. Ponownie, należy dać im na to czas i cierpliwie czekać, jeśli rosną za wolno. U mnie rosły 4 godziny.
Piekarnik nagrzać do temperatury 205 stopni. Na dnie piekarnika ułożyć żaroodporne naczynie wypełnione szklanką wody - będzie parowała w trakcie pieczenia, dzięki czemu skórka stanie się chrupiąca.
Piec 35-40 minut. Można sprawdzić patyczkiem czy chleb jest już gotowy.
Upieczony chleb studzić przynajmniej 1 godzinę - tylko czy ktoś tyle wytrzyma?!
Polecam zjeść chleb z masłem lub z powidłami śliwkowymi, najlepiej domowej roboty. Jeśli ktoś lubi nietypowe połączenia to z kozim białym serem też świetnie smakuje. Chleb nie jest słodki.
Jeszcze raz bardzo dziękuję za to pieczenie w ciemno.
Pełną listę piekących chleby "w ciemno" znajdziecie na blogu KUCHARNIA.
A galeria wszystkich upieczonych chlebów, wkrótce zostanie dodana na Facebooku.
Jak pięknie Ci pękł!
OdpowiedzUsuńSmacznego i dziękuję,że razem piekłyśmy.
Również dziękuję.
UsuńAle ładny Ci wyszedł! Mój był płaskim plackiem :)
OdpowiedzUsuńTwój ma za to piękne dziury :)
Usuńwspaniały bochenek :) fajnie było razem piec :)
OdpowiedzUsuńDzięki. Czekam na więcej takich akcji. Teraz piekłam z Amber.
UsuńHeh, mój wyszedł słodki :) może dlatego że na drożdżach i może też dlatego, że dałam więcej czekolady ;) :D
OdpowiedzUsuńJa jestem średnio czekoladowa, więc dałam trochę mniej czekolady. Polecam zabawy z zakwasem - sama dopiero zaczynam i nie jest to takie trudne jak się wydaje.
UsuńPięknie wyrósł i pękł z hukiem ;)
OdpowiedzUsuńNa szczęście nie duży ten huk :)
Usuńjak pięknie pękł! Wyszedł wspaniały - dzięki za wspólne pieczenie ;)
OdpowiedzUsuńDzięki.
UsuńTak sobie chodzę i podziwiam efekty tej wielkiej akcji pieczenia. Świetny chleb! Fajny przepis! Udał Ci się znakomicie!
OdpowiedzUsuńTo była super akcja. Galerię chlebów na fb oglądam w kółko.
UsuńMój zaczyn (zaczyniątko raczej, bo robiłam z połowy porcji) też rósł dłużej niż 8 godzin, chyba ze 12 (w soboty śpię dłużej ;-) Pozdrawiam :-)
OdpowiedzUsuńUrodziwy bochenek. Ciesze sie, ze pieklysmy razem. Mimo braku czasu, zmotywowalo mnie to do odswiezenia mojego skromniutkiego bloga :)
OdpowiedzUsuńWspaniały bochenek!
OdpowiedzUsuńpięknie Ci wyrósł :) miło było razem piec :)
OdpowiedzUsuńAle wyrośnięty! Super!
OdpowiedzUsuńBłogosławieństwo Pana nad tym blogiem!
OdpowiedzUsuńjak dla mnie fajny by był z masłem
OdpowiedzUsuńFajnie Ci wyszedł i te głębokie wcięcia.. też jadłam z powidłami śliwkowimi, jak mi się jabłkowe skończyły... dzięki za pieczenie!:)
OdpowiedzUsuńPiękny Ci wyszedł! Miło było piec razem :)
OdpowiedzUsuńPaulino Kochana! Dumna jestem z Twojego chleba chyba na równi z Tobą, bo od początku kibicuję Twojej zakwasowej przygodzie:)
OdpowiedzUsuńWypiekanie domowego chleba to cudna sprawa, prawda?
Pomyśl, ile jeszcze bochenków przed nami!
Całusy:*
Wspaniały bochen!!!
OdpowiedzUsuńŚwieżo upieczony Żoliborz pozdrawia!
cudowna chlebowa przygoda.
OdpowiedzUsuńpiękny bochenek!
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że okazja do wspólnego pieczenia nadaży się jeszcze nie raz :)