niedziela, 3 marca 2013

Marchewkowe pole i balkon

Dzisiejszy dzień jest leniwy, czytam Magazyn Smak, czasem pójdę do kuchni coś ugotować. Ale dziś jakoś bez zapału, jakby wywiał go wiatr.

Planuję, co posadzę na balkonie w tym roku. Będą pomidory, bazylia, tymianek, poziomki, truskawki, rukola i sałata. Może coś jeszcze jak się zmieści. Szukam roślin, najchętniej jadalnych, które lubią cień. Mogłabym wtedy przenieść część upraw na drugi balkon.

A może marchewka... Taka młoda z ziemi jest najlepsza, oskrobywana kamykiem - tak robiłam będąc dzieckiem, na działce dziadka. Potem myłam ją w beczce z deszczówką, do której wpadały maliny z pobliskiego krzaka.
W tych moich balkonowych rozważań i dziś powstały marchewki, pole marchewek.

Marchewki z nadzieniem
Składniki na ciasto:
1,5 szklanki mąki
100 g masła roztopionego i ostudzonego
2 łyżki śmietany
pół łyżeczki soli
1 jajko

żółtko do posmarowania

Wszystkie składniki mieszam razem na jednolitą masę. Władam na 10 minut do lodówki. Potem rozwałkowuję na placek grubości około 3 mm. Kroję ciasto na paski szerokości 1,5-2 cm. Paski zawijam na specjalnych foremkach-rożkach. Nawinięte ciasto smaruję rozbełtanym żółtkiem, można z wierzchu posypać solą morską. Układam na papierze do pieczenia i wkładam do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na około 20 minut. Jeszcze ciepłe rożki zdejmuję z foremek, uważając by się nie rozpadły.


Składnik na farsz:
opakowanie śmietankowego serka Twój smak lub innego tego typu
opakowanie serka bieluch
dwie łyżki jogurtu naturalnego (u mnie jogurt z dodatkiem mascarpone)
4 suszone pomidory namoczone w oliwie
5 pomidorków koktajlowych
1/3 pęczka szczypiorku
1/3 pęczka koperku
trochę suszonej bazylii
sól i pieprz do smaku
gałązki natki pietruszki jako natka marchewki

Serki i jogurt mieszam. Dodaję pokrojone w drobną kostkę pomidory koktajlowe i suszone, drbno posiekany koperek i szczypiorek. Doprawiam solą i pieprzem. 


Tak przygotowany farsz wkładam do upieczonych marchewek. Najlepiej w tym celu sprawdza się strzykawka do dekorowania tortów, ale niewielką łyżeczką też da się to zrobić. Na koniec dodaję marchewką natkę.

Z farszami można eksperymentować i do marchewek włożyć, co się chcę.
Ja następne zrobię z pastą jajeczną i chrzanową. A za natkę posłuży może seler naciowy, sałata karbowana albo koperek.

12 komentarzy:

  1. Ale oszukańce! Szprytne na śniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ależ ja bym chciała mieć balkon!!! świetne marchewy :) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewióro polecam parapet, jak nie masz balkonu :)

      Usuń
  3. Marchewkowe pole. Świetny pomysł z tymi marcheweczkami! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szaleńczo smacznie wyglądają te Twoje marchewki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze marzyłam o ziołowym ogródku na balkonie ... próbowałam , ale nasze letnie wyjazdy kończą się zawsze zasuszeniem roślin ... ograniczam się więc do kilku doniczek z ziołami w kuchni...
    Czytałam Twój artykuł na stronie "dzieci są ważne"...bardzo ciekawy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dawny artykuł, wtedy potrzebowałam go napisać :)
      Na wyjazdy polecam zatrudnić sąsiadkę do podlewania :)

      Usuń
    2. przy artykule nie było daty / albo nie zauważyłam :) /

      Usuń
    3. Cieszę się, że jest ciekawy. To takie moje spojrzenie, nie czuję się ekspertką :) nie roszczę sobie wyłączności na rację, napisałam jak czułam - i większości do dziś zgadzam się ze swoimi tezami :)

      Usuń
  6. Świetny blog i pyszne zdjęcia.
    Ja również prowadzą swój blog kulinarny. Ostatnio, dzięki tej stronie:
    http://zarabiaj-na-poradnikach.weebly.com/
    udało mi się wydać poradnik w postaci książki kucharskiej, z autorskimi przepisami. Zarabiam na swojej pasji. Jeśli byłabyś zainteresowana, zajrzyj koniecznie. Pozdrawiam serdecznie, Lucyna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyglada fantastycznie, smakuje pewnie rownie dobrze =)

    OdpowiedzUsuń
  8. Paulina,
    jaki świetny post!
    Ja też tak wyjadałam marchewkę prosto z ziemi,myjąc w beczce z deszczówką.
    Jaka ona pyszna była.
    A Twoje słodkie marchewkowe pole schrupałabym z rozkoszą.
    Pyszny pomysł!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę w kuchni na Stalowej i pozostawienie komentarza. Przepraszam za włączoną weryfikację obrazkową, to z powodu spamu, który zalewa blog. Mam nadzieję, że mimo to napiszesz kilka słów.

W kuchni na Stalowej

Related Posts with Thumbnails